środa, 28 listopada 2012

Co wypada pani Adzie?

Jest kilka osób o nazwisku Lovelace, które znaczą co nieco dla kultury światowej. Jeśli znasz choć jedną, witamy na poziomie drugim znajomości światowej kultury. Jeśli ta jedną osobą jest Linda Lovelace – wracasz na poziom pierwszy.
    Dziś chciałem przypomnieć tu lady Augustę Adę King hrabinę Lovelace, znaną nam w skróconej wersji jako Ada Lovelace.
    Jej ojciec umarł, gdy miała lat osiem. Zresztą nie miała z nim nigdy dobrych relacji. Zwłaszcza, że jej ojciec oczekiwał sukcesora w postaci „cudownego chłopca” i narodzinami córki był, eufemistycznie to nazywając, zawiedziony. Niedługo zresztą przetrwał sam związek jej ojca z baronessą Anną Izabellą („Annabellą”, jak zwykł ją nazywać) – już miesiąc po narodzinach małej Augusty zwanej przez ojca „Adą”, Annabella wyprowadziła się do swych rodziców z córką. Wprawdzie prawo brytyjskie w sytuacji separacyjnej oddawało dzieci pod wyłączną kuratelę ojca, ale w zaistniałej sytuacji tenże nie był zainteresowany wychowaniem dziecka. Zdawać się mogło, że bardziej go interesowała sprawa niepodległej Grecji. Trzeba przyznać, że matka także nie pałała zbytnim uczuciem do swej potomkini, oddając ją na wychowanie babci, a uczucie swe markując listownie. Co zresztą też wychodziło kuriozalnie, gdy o małej Adzie pisała „to”, lub „ono”.
    Nieszczęśliwa Ada, odrzucona przez oboje rodziców, musiała „trafić w niedobre towarzystwo”. W jej przypadku byli to hipnotyzerzy, mesmeryści, frenolodzy i... matematycy. A wśród nich Charles Babbage, jeden z twórców maszyn liczących, które przybliżyły naszą epokę komputerów.
   Charles Babbage był pod wielkim wrażeniem umysłowości Ady. Z uwagi na jej talent matematyczny i bystrość myślenia nazywał ją „Zaklinaczką Liczb”. Ada nie tylko dorównywała twórcy maszyny różnicowej, lecz jeszcze stawiała pytania, które wyprzedzały jej epokę i szukała na nie odpowiedzi. Tłumacząc dla Babbagea artykuł włoskiego matematyka na temat maszyny analitycznej dołączyła własne przemyślenia dotyczące możliwości obliczania liczb Bernoulliego za jej pomocą. Zostało to uznane przez historię jako pierwszy opis algorytmu programu dla maszyny liczącej. Ba, ponieważ maszyna analityczna miała sformalizowany system wprowadzania danych za pomocą kart perforowanych, opracowanie algorytmu, który można było zaimplementować w maszynie liczącej sklasyfikowane zostało jako napisanie programu maszynowego. I tak oto Ada King hrabina Lovelace (gdyż już wtedy była zamężną i miała troje dzieci), została pierwszą w historii programistką komputerową.
    W sto sześćdziesiątą piątą rocznicę jej urodzin, 10 grudnia 1980 roku Pentagon zatwierdził specyfikację języka programowania nazwanego od jej imienia Ada.
    Jest coś osobliwego w tym zestawieniu. Ojciec i córka. Dwa bieguny. Ojciec, wirtuoz słowa, genialny poeta i niepokorny pędziwiatr unoszony duchowymi (i cielesnymi) porywami. Córka, przykładna żona i matka, wirtuozerię okazuje, gdy przychodzi do liczb i automatów. Oboje są mistrzami w posługiwaniu się językiem, lecz w przypadku każdego z nich jest to inny język. Córka, Ada, włada sformalizowanym językiem liczb, układa algorytmy, które jak klasyczny język mają swoje gramatyki i części mowy (komenda, parametr, wartość). Zaklinała maszyny, niczym jej ojciec zaklinał słuchaczy deklamując swoją poezję. Ojciec, lord George Gordon Byron, szósty baron Byron, skandalista i ikona światowej poezji romantycznej był artystą języka obrazującego uczucia. Programował ludzkie reakcje, jak jego córka maszyny.
    Ta polaryzacja jest niesamowita.
   Niektóre panie zajmujące się naukami humanistycznymi chętnie zaznałyby rozkoszy z lordem Byronem. I znam panów, którzy z rozkoszą spędziliby czas z hrabiną Lovelace roztrząsając problemy zawarte w zbiorze HAKMEM.
   Dziwny bywa ten świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz