sobota, 2 marca 2013

Mroczne widmo recyklingu

Niedawno usłyszałem, że jednym z przełomowych, lecz niedocenionych wynalazków była pralka automatyczna. Pozwoliła ona kobietom przestać tracić czas na żmudne pranie ręcznie oraz czynności poboczne i dzięki temu mogły zająć się czymś innym. Na przykład iść do pracy. Pokazać, że potrafią sobie radzić nie gorzej niż mężczyźni. Zająć się polityką. Nauką.
   Oczywiście, jeśli ktoś myśli, że uważam kobiety za ciemiężony pierwej gatunek, który wegetował za stosami brudnej bielizny, jest w błędzie. Dostrzegam i doceniam to, co wniosły do kultury i nauki kobiety, począwszy od Hypatii, przez Marie de France i madame Marie-Anne Lavoisier do Marii Skłodowskiej-Curie i Hannah Arendt. Czasami wbrew tzw. feministkom, które ukryłyby wszystkie kobiety w historii by głosić odwieczną niewolę i poniżenie niewieściego rodu. Ale wcale nie chciałem mówić o emancypacji kobiet i pralniczym napędzie umożliwiającym osiągnięcie pierwszej prędkości ucieczki z archetypu gosposi.
   Cicha rewolucja wywołana pralkami automatycznymi (podstępna, jak to zauważył już dziadek Lem w jednej z opowieści o Ijonie Tichym) była tylko wskazaniem na pewne zjawisko, które zmienia oblicze naszej kultury w dużym stopniu, lecz niemal nieodczuwalnie dla nas. Czy są też inne takie podskórne wpływy? Śmiem twierdzić, że tak. Masowa produkcja.
   Zauważyliście upadek rzemiosł związanych z naprawianiem? Poza warsztatami samochodowymi i firmami remontowo-budowlanymi, wszystko zanika. Krawcy nie naprawiają ubrań, szewcy – butów, kaletnicy – torebek. Nie opłaca się. Zupełnym meteorem na firmamencie rzemiosł okazały się zakłady naprawy urządzeń elektronicznych. Pojawiły się w drugiej połowie dwudziestego wieku, by zniknąć z jego odejściem. Nie opłaca się naprawiać. Opłaca się kupić nowe.
   Znamy pojęcie recykling. Znamy charakterystyczny znaczek z trzema strzałkami zamkniętymi jak Uroboros świata zachodniej cywilizacji technicznej. Ale co to dla nas znaczy? Jeśli ktoś nie pracuje w branży przetwórstwa odpadów, słowo „recykling” jest synonimem pojęcia „wyrzucone do śmieci”. Rolą konsumenta w tym re-cyklingu jest wyrzucić stare (do mniej lub bardziej kolorowego kontenerka) i kupić nowe. Nic nie naprawiać. I to się nam „rzuca na mózg”.
    Zobaczmy, jak wyglądają nasze relacje. Jak wyglądają nasze związki. Czy, gdy pojawią się trudności, staramy się je naprawić? Czy rezygnujemy z nich, by poznać kogoś nowego, z kim może będzie nam lepiej? Obecnej „mody na rozwody” nie postrzegam tylko jako wynikającej z większej tolerancji społecznej tego zjawiska. Owszem tolerancja występuje, ale jako efekt adaptacji po wystąpieniu zjawiska - jego przyczyna leży gdzie indziej. A przyczyną jest zaprzestanie naprawiania. Przyczyną jest kulturowy zakaz obracania się za siebie.
    Żyjemy w kulturze, która na pytanie „być czy mieć?” niczym mały Calvin ze znanego komiksu daje odpowiedź „otrzymywać i marnować”. Wyrzucamy opakowania jednorazowe i jednorazowe znajomości, raz obejrzane filmy wyrzucamy z pamięci i nie kultywujemy już refleksji, gdyż ma ona coś z naprawiania, wracania do rzeczy, które już były. W tej kulturze naprawianie nie jest trendy. Naprawianie jest perwersją. Zboczeńcy piętnowani są ostracyzmem.
    Cicha rewolucja zgilotynowała tych, którzy parali się naprawą i refleksją.

I see my ancestors spend with careless abandon,
Assuming eternal supply,
Modern man, evelotionary betrayer,
Modern man, ecosystem destroyer,
Modern man, destroy yourself in shame,
Modern man, pathetic example of earth's organic heritage,

Widzę swoich przodków beztrosko marnotrawiących -
Zakładających wiekuiste zaopatrzenie.
Nowoczesny człowiek, ewolucyjny zdrajca,
Nowoczesny człowiek, niszczyciel ekosystemu,
Nowoczesny człowiek, haniebnie samoniszczący,
Nowoczesny człowiek, marny przypadek ziemskiego dorobku organicznego.
 
BAD RELIGION „Modern Man”

2 komentarze:

  1. Mam takie dziwne wrażenie, że już to kiedyś czytałam. Czy to tekst z recyklingu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałem go tydzień temu. Czytasz mi w myślach przez ramię? ;-)

    OdpowiedzUsuń