piątek, 5 kwietnia 2013

Kopanie szybu Babel

Najsampierw muszę wyjaśnić, że moje rozmyślania na tematy starotestamentowe nie mają charakteru antyreligijnego. Nie chodzi mi, by odzierać święte pisma z ich niezwykłości i sprowadzać do zbioru opowieści pod tytułem „Klechdy hebrajskie”. Raczej zauważam ich skomplikowaną genezę i naleciałości, które same w sobie są dla mnie fascynującym zabytkiem archeologii myśli i fabuł.
    A teraz do ad remu.
    Kogo Bóg uczynił nosicielami swojego Słowa? Koczowników. Skąd pewność w moim stwierdzeniu? Ano z pierwszej w historii sprawy kryminalnej, czyli zabójstwa Abla (Rdz 4,1-15). Przeczytajcie proszę uważnie. Kolejność jest taka: najpierw powiedziano, że Kain jest rolnikiem, zaś Abel – pasterzem. Potem, że każdy składał ofiary Bogu. Następnie, że Bóg nie chciał patrzeć na ofiarę Kaina, zaś ofiarę Abla przyjął. Dopiero gdy dochodzi do pierwszej rozmowy Kaina z Panem, Pan usprawiedliwia swą wzgardę wspominając coś o bliżej nieokreślonych grzechach Kaina. No i Kain zabija Abla w przypływie zazdrości. A tak naprawdę zabija go, żeby napiętnować kulturę rolników jako kulturę wzgardzonych przez Boga zabójców. Bo winą Kaina nie były jego postępki, ale osiadły tryb życia związany z ranieniem ziemi przy użyciu pługa.
    Ale niechęć koczowników do rolników jest niczym wobec ich wstrętu do mieszczuchów. Koronnym przykładem jest tu jedenasty rozdział Księgi Rodzaju, gdzie w wersach od pierwszego do dziewiątego ukazano zagładę miasta Babel. Przyjrzyjmy się tekstowi w wersji Biblii Tysiąclecia:

Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».
A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Ciekawostki, na które należy zwrócić uwagę, są – w moim mniemaniu – dwie. Po pierwsze, że założono istnienie jednego prajęzyka. Po drugie, że Bóg mówi w liczbie mnogiej. Nie jest to wbrew pozorom pluralis maiestaticus, lecz naturalna kolej rzeczy, gdy wziąć pod uwagę, że w Księdze Rodzaju słowem tłumaczonym jako „Bóg” jest „ELOHIM”, czyli pluralis hebrajskiego słowa eli, oznaczającego istotę boską. Czyli „Bogowie”.
   Bardzo osobliwy jest lęk Boga przed omnipotencją ludu mającego wysoką wieżę jako rodzaj symbolu scalającego. Ukazanie tego lęku, czy też zachłannej zazdrości o wszechmoc każe i widzieć w tym tekście skazę. Wydaje się być on adaptacją plemiennej legendy, którą koczownicy usprawiedliwiali swój tryb życia. Jakby chcieli młodym wytłumaczyć dlaczego mają dalej marznąć w namiotach i doić krowy o poranku. „Pójdziesz do miasta i się z nikim nie dogadasz”, taki morał przedstawia stary, koczowniczy i politeistyczny mit zaadoptowany do Genezis w charakterze przestrogi przed pychą i wiarą we własne siły. A także do pokazania, że Bóg tych Babilończyków nigdy nie lubił.
   Ciekawostką już zupełnie osobną jest dokładne określenie kolejności rozwoju: najpierw pojawia się technologia (ceramika i spoiwa bitumiczne doskonalsze od suszonej gliny), a z nią dopiero przychodzi możliwość budowy miasta.
    Na koniec nasuwa się pytanie: po co nam miasto? Ale to już temat na zupełnie inne rozważanie.

Wir graben den Schacht in der Abenddämmerung

Wir graben den Schacht von Babel

Zu hoch war bis jetzt unser Aussichtspunkt

Wir graben den Schacht von Babel



Kopiemy szyb w zapadającym zmierzchu,

Kopiemy Szyb Babel

Zbyt wysoko znajdował się nasz punkt widzenia

Kopiemy Szyb Babel


EINSTÜRZENDE NEUBAUTEN „Der Schacht Von Babel”

2 komentarze:

  1. Bardzo poboba mi się analiza Biblii z punktu widzenia zachowanych w niej mitów. Spotkałam się z takim zdaniem któregoś z literatów, że gdyby miał wziąć ze sobą jedną książkę na bezludną wyspę, to byłaby to Biblia, ponieważ zawiera wszelkie wąrki fabularne i masę bohaterów. I nie sposób się z nim nie zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się jednak nie zgodzę :) Nie wszystkie wątki fabularne. Ale faktem jest, że na podstawie tego co jest w Biblii, dałoby się wytworzyć kilkaset innych opowieści.
    Część już napisano...

    OdpowiedzUsuń