sobota, 18 maja 2013

Obce słowa

"afektacja - <<egzaltacja>>" - uwielbiam, gdy w słowniku jedno słowo, którego nie rozumiem, jest tłumaczone innym słowem, którego nie rozumiem.

Czym jest słownik? Objaśnieniem pojęć za pomocą innych pojęć. A jeśli dane pojęcie należy objaśnić innymi pojęciami wymagającymi objaśnienia?
     Lubię się uczyć. I takie sytuacje jak powyższa odbieram jak przejście przez wysoką przełęcz, za którą rozpościera się cała, nowa, nieznana mi wcześniej dolina. Ale co stanowi przełęcz? Pojęcia, które znamy. Przecież od czegoś „swojego” trzeba zacząć. A jeśli tego nie ma? Kontynuując naszą metaforę – ta dolina pozostaje odcięta od świata i niedostępna. Jak „Zaginiony świat” A. C. Doylea. Albo bardziej jak płaskowyż Leng u Lovecrafta.
     Ale przecież i do odciętych od świata dolin docierają podróżnicy. Zatem... „Tubylerczykom spełły fajle” to fantastyczne opowiadanie H. Kuttnera, w którym kilkoro dzieci znajduje dziwne przedmioty, jak się okazuje – porzucone przez Obcych. Traktowane jak zabawki wykazują dziwne właściwości – nie tyle fizyczne, co edukacyjne. Dzieci uczą się się innych reakcji, innej wiedzy, konstruują do jej opisania inny język, który powoduje u nich zmianę myślenia. Wychowane przez obce zabawki dzieci stają się Obcymi.
    Oczywiście w przypadku dorosłych nie pójdzie tak łatwo – stalkerzy w „Pikniku na skraju drogi” Strugackich są wbrew pozorom tymi samymi cynicznymi kanaliami, którymi byliby, gdyby zamiast do Strefy chadzali zbierać złom i usypywać węgiel z pociągów. Nie zmieniają ich zbytnio ani wskrzeszeni bliscy, ani odmienione dzieci. Ani przejście przez Maglownicę. Bo dorosły to taka mentalna odmiana karalucha, co to przez miliony lat utrzymuje ten sam, nierozwojowy garnitur zachowań, bo skoro do tej pory zapewniał przetrwanie, to po co go ruszać. Ale odbiegliśmy od tematu.
    Obcy słownik. Zamknięty, spójny wewnętrznie, zupełnie oddzielony od naszego aktualnego. Jak wyglądałaby sytuacja, gdybyśmy mogli przyswoić sobie taką wiedzę nieodnoszącą się do tej już posiadanej? Gdybyśmy mogli poznać zasób informacji opisywalnych jedynie odmiennym językiem nie mającym z naszym ani pół słowa wspólnego? Czy to wydumany problem?
    Myślę, że nie jestem jedynym, który taki problem wydumał. Z jednej strony mamy Castanedę i jego perypetie z Nieznanym i Niepoznawalanym, a z drugiej strony Lema, który w „Głosie Pana” sugeruje, abyśmy sobie z głowy wybili przyrównywanie naszego języka do języka obcych form życia. Patrząc z tego punktu widzenia takie wynalazki jak Voyager Golden Record, czy Płytka Pioneera muszą budzić lekkie uczucie politowania, niczym kosmita wypowiadający „E.T. phone home”. Założenie, że Obcy posiadają gramofony, uszy i oczy, a my zrozumiemy coś ze strukturalnego przekazu radiowego nadanego przez nich jest doprawdy zabawna.
   Natomiast świadomość, że możemy stanąć twarzą w twarz z Innym, z tajemnicą, z którą nie damy sobie rady, jest – dla mnie akurat – inspirująca.

PS.
„Tubylerczykom spełły fajle” w tytule Kuttnera to cytat z tłumaczenia wiersza „Jabberwocky” dokonanego przez panią Jolantę Kozak (choć wolę jej przekład „Kruka”, który uczyniła E. A. Poemu).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz