sobota, 21 września 2013

W nieciasnej niszy

Jak bardzo niszowej muzyki słucham zorientowałem się, gdy płytę grupy ZESPÓŁ POLSKI pt. „Muzyka Nizin” nabyłem za kwotę 5,45 zł (słownie: pięć złotych polskich czterdzieści pięć groszy).
   Na początek wyjaśnię czym jest ZESPÓŁ POLSKI. Istniejąca od 1995 grupa pod światłym przewodnictwem pani Marii Pomianowskiej zajmuje się muzyką ludową, tak, jak ją rozumiano jeszcze sto lat temu, nim muzyką ludową stał się utwór „Ona tańczy dla mnie”. Jednym z najważniejszych dokonań pani Marii et consortes była rekonstrukcja suki biłgorajskiej, strunowego instrumentu przypominającego źle wykonane skrzypce, na którym gra się w pozycji kolanowej (przypominającą trochę grę na wiolonczeli). Ekipa ZESPOŁU POLSKIEGO zbiera (lub zbierała) stare utwory ludowe z uwagą i podejściem etnologów jednocześnie zdradzając wrażliwość artystów muzyków. Są dla polskiego folkloru (nie folku! To nie jest GOLEC UORKIESTRA!) tym, czym Thor Hayerdahl dla żeglarstwa (facet przepłynął Atlantyk na łodzi z sitowia, która wykonał według staroegipskich malowideł).
    No i jeden z najważniejszych albumów tego ansamblu (zresztą ich pierwszy), znalazł się na proszkowo lakierowanej półce wielkopowierzchniowego sklepu za znikome pieniądze.
   Swego czasu Witkacy napisał: „Co kogo obchodzi, co się dzieje na ulicy Wspólnej nr 38 m. 10 (…). My chcemy w teatrze być w zupełnie innym świecie.”
   Witkacy w grobie wiruje, słysząc muzykę czołówki serialu „Na Wspólnej”, który chyba zatytułowano, by zrobić mu na złość. Ale jego twórczość i Marii Pomianowskiej są już w niszach, do których zepchnęli ich totalitarni ochlokraci. Mnie tam się to nawet podoba, dopóki w antykwariatach Witkacy będzie w tej cenie, w której ZESPÓŁ POLSKI w hipermarketach.
    Ale nic to. Dinozaury tez kiedyś spychały inne organizmy do nisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz