sobota, 12 października 2013

Pętla Czasu Apokalipsy

Mijają dwie godziny, czterdzieści osiem minut i dwadzieścia sekund filmu „Czas Apokalipsy” (wersja „Redux”), gdy pułkownik Kurtz zaczyna czytać:

We are the hollow men
We are the stuffed men
Leaning together
Headpiece filled with straw. Alas!
T. S. Eliot „The Hollow Men”

Co w tłumaczeniu na polski brzmi:

My, wydrążeni ludzie
My, chochołowi ludzie
Razem się kołyszemy
Głowy napełnia nam słoma.
T.S. Eliot „Wydrążeni ludzie” tłum. Cz. Miłosz

Kurtz czyta Eliota. Barbarzyńca i poemat. Z drugiej strony to tylko figura znana już z „Wilka morskiego” J. Londona, gdzie kapitan Larsen, genialny samouk, stanowi na statku swoje prawo i swoją moralność, udowadniając głównemu bohaterowi (a w rzeczywistości modelowy autor modelowemu czytelnikowi), że ta ostatnia nie jest bezwzględną wartością, lecz jest budowana na ludzkim charakterze. Podobieństwa pułkownika Kurtza i Wilka Larsena winny być tematem co najmniej osobnego eseju. Ale nie o tym dziś chciałem opowiedzieć.
   Chciałem opowiedzieć o „Czasie Apokalipsy”, jego pierwowzorze, czyli „Jądrze ciemności” J. Conrada i mistrzowskim manewrze scenarzysty i reżysera w jednym, czyli F. F. Coppoli.
    W oryginale niejaki Marlow opowiada o swojej wyprawie w górę Kongo, gdzie ma ująć niejakiego Kurtza – agenta handlowego, który „urwał się ze smyczy” i buduje w sercu kontynentu własne państwo. Opowieść Marlowa jest tyleż opisem podróży w głąb Afryki, co podróży w głąb szaleństwa. A jednocześnie pytaniem, czy to, co wydaje się nam szaleństwem, nie jest przypadkiem nowym ładem. Budowanym z dala od cywilizacji Zachodu. Z dala od światła jego etyki. W sercu ciemności. Kurtz zostaje w końcu ujęty, ale umiera na statku w drodze do ujścia rzeki. Ostatnie jego słowo brzmi: „zgroza”
    Z drugiej strony mamy wyprawę kapitan Willarda w górę Mekongu po zbuntowanego pułkownika sił specjalnych – Kurtza. Wyprawa ta również jest ekspedycją w głąb szaleństwa, na końcu którego czeka przywódca nowych ludzi, budowanych w oparciu o nową moralność. Willard go zabije, a jego ostatnie słowo brzmieć będzie: „zgroza”. Ale nim to nastąpi Kurtz będzie czytać poemat Eliota swemu jeńcowi i równocześnie uczniowi (tu odniesienie znów do Londona). I nikt, kto nie zna poematu nie zasmakuje w tej scenie. Choćby dlatego warto czytać.
    Otóż Eliot rozpoczyna swój utwór cytatem, króry brzmi:

Mistah Kurtz—he dead.

   Są to słowa z „Jądra ciemności” Conrada, które łamaną angielszczyzną wypowiada murzyn na pokładzie statku informując Marlowa, że Kurtz zmarł.

1 komentarz:

  1. O, bardzo lubię crossovery (na pewno jest na to jakieś polskie słowo oparte na języku łacińskim). Kiedy je znajduję, to widzę, że nie tylko ja lubię się bawić opowieścią :)

    OdpowiedzUsuń