niedziela, 17 listopada 2013

Mit kontaktu

Obawiam się, że kilka następnych wpisów traktować będzie o hard-SF, najbardziej naukowej odmianie literatury fantastycznej. Aczkolwiek pastwić się nie będę nad napędami FTL (ang. faster than light – nadświetlne), czy prawdopodobieństwem występowania antymaterii oraz fluktuacją gęstości tego prawdopodobieństwa. Będę pisał o KONTAKCIE.
    „Fatalnie. Ufoludki.” - przyznaj szczerze, że taka właśnie myśl przeszła Ci teraz przez świadomość. No właśnie świadomość. Zaraz do niej wrócimy.
    Jako źródło moich dywagacji muszę wskazać prześwietną książkę doktora Petera Wattsa pt. „Ślepowidzenie”. Zasadniczo jest to powieść hard-SF, jako się rzekło, lecz równocześnie jest to esej, lub przyczynek do eseju na temat świadomości, ewolucji i możliwości kontaktu między gatunkami. Idea, według której świadomość nie równa się inteligencji, a nawet jej przeszkadza, a homo sapiens przez nieomal przypadek zdominowali ekosferę Ziemi jest... inspirująca. Zmusza do rozważań, w których wspomnienia dotyczące idei opisanych przez Sancheza i Castanedę rozwijają się niczym róża jerychońska. Wcale nie trzeba być świadomym, żeby być inteligentnym, mówi nam dr Watts: popatrzcie na ośmiornice (jest biologiem morskim, wie co mówi). Ale trzeba być świadomym, żeby być egoistycznym dupkiem, a to zaprzepaszcza szanse na przeżycie – temu się nie da zaprzeczyć. Po lekturze pozostaje pytanie, które przed nią wydawało się paradoksem: jak się udało homo sapiens zdominować naszą planetę pomimo posiadania świadomości?! Może należy popatrzyć odwrotnie niż nam dotąd wmawiano. Może to nie świadomość jest bronią, którą zwojowaliśmy świat, lecz jest raczej pasożytem, który siedzi na nas niczym podnawka na rekinie i gdy rekin rozprawi się z jakimś zwierzęciem mawia: „ale go załatwiłam!”.
    Ale to wątek drugi. Podstawowy to kontakt. Czyli „ufoludki”.
    Podkreślam, pisząc o „Ślepowidzeniu”, że autor jest naukowcem o stopniu doktora. Lecz nie jest to od razu certyfikat apriorycznej racji. Wręcz odwrotnie - można by rzec parafrazując poprzedni akapit i patrząc na powieść „Kontakt” Carla Sagana, który też naukowcem był, a jego powieść winno się sfilmować jako serial i puszczać na RomanceTV. Jego pogląd na kontakt między cywilizacjami jest tak niedorzeczny, że Stanisław Lem napisał przez to „Głos Pana” - jedną z najbardziej rewelacyjnych powieści o niemożliwości kontaktu z obcymi. Lem zresztą miał jeszcze kilka takich rewelacyjnych „gaśnic entuzjazmu”, żeby wymienić tylko „Solaris”, „ ''Niezwyciężonego'' ” i jego ostatnią z wielkich powieści (nie ostatnią w ogóle), czyli „Fiasko”. Za każdym razem prawie przyczyna była podobna: możliwość kontaktu z obcym obnażała niedostatek kontaktu między ludźmi.
   Mit kontaktu jest bardziej powszechny niż się nam wydaje. Czy to Kelvin walczy ze swoimi duchami na Solaris próbując kontaktu z Oceanem, czy to Robinson Crusoe próbuje się dogadać z Piętaszkiem, schemat, archetyp obcego, jest ten sam. Popatrzcie proszę na „Tańczącego z wilkami” jako na opowieść o Kontakcie. Równie dobrze ten schemat pokazuje „Piekło na Pacyfiku” jak i „Anna i Król”! Dziwne, prawda?
   Ale kontakt w schemacie mitu wcale nie musi oznaczać porozumienia. „Solaris” jest tu sztandarowym przykładem, „Ślepowidzenie” idzie tym torem, zaraz za nim przygody pirksowego wskrzeszeńca z „Fiaska”, a potem Dukaj w... „Innych pieśniach”. Zaraz, co tu robi fantasy? Swoją robotę. Trudno w całej literaturze znaleźć coś równie obcego jak dukajowi Adynanatoi. W porównaniu do nich ksenomorf (seria filmów „Alien”) to szczeniaczek – gryzie, ale wiadomo, że czymś tam da się go bić. Zwróćmy uwagę – „Alien to też opowieść o swoistym kontakcie... No może prócz drugiej części, gdy była to opowieść o strzelaniu.
   Bodajże Emmanuel Levinas, albo Martin Buber, choć chyba obaj, zajmowali się na niwie filozofii problemem relacji z Innym. Archetyp kontaktu to symbol właśnie tej niesamowitej, podstawowej relacji: ja – Inny, ja – Ty. Dukaj, Lem, Watts: on wszyscy piszą o tym, jak trudno nawiązać kontakt w najprostszych relacjach: w rodzinie, w małżeństwie, między członkami załogi. A do tego dochodzi kontakt z Obcym, z Nieznanym (wracamy nieubłaganie na tereny łowieckie Castanedy).
   Pomyślmy, ile razy stoimy w schemacie mitu o kontakcie? Wobec swej nieświadomości? Wobec drugiego człowieka? Wobec Boga?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz