czwartek, 12 marca 2015

Konluzja wujka Staszka #5: Stirlitz spotyka Jacka Ryana

Kim był Stirlitz, ten as wywiadu radzieckiego, którego prawdziwe imię i nazwisko brzmiało Wsiewłod Władymirowicz Władymirow (w skrócie WWW), znany jako Maksim Maksimowicz Isajew, tego chyba starszej części czytelników przypominać nie muszę. Młodszej, która zna go jako bohatera najgłupszych dowcipów świata, napomknę, że przygody tego pierwowzoru Hansa Klossa opisanego w powieściach Siemionowa zostały sfilmowane w postaci serialu pt. „Siedemnaście mgnień wiosny”. Stirlitz jest szpiegiem, który pod nosem samego Hitlera, w RSHA (Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy) wykrada tajne informacje w najbardziej niedorzeczny sposób i snuje długie introspekcje manifestujące się monologami z offu, w czasie gdy kamera filmuje paraniemiecką przyrodę. Jednej rzeczy możecie być pewni: Stirlitz w filmie zachowuje się równie absurdalnie co w dowcipach. I to stanowi potęgę tego filmu. Ale do ad remu. Jednym z moich ulubionych dowcipów o Stirlitzu jest ten z telepatycznym dialogiem:

Idzie Stirlitz przez las i widzi w dziupli parę dużych, żółtych oczu.
Dzięcioł – pomyślał Stirlitz.
Sam jesteś dzięcioł – pomyślał Bormann.

Czytam sobie teraz „Czas patriotów” T. Clancyego. Wiadomo – zupełnie drugi biegun. Klasyk thrillera politycznego z walką służb specjalnych w tle. Jack Ryan, historyk z przeszłością żołnierza piechoty morskiej, który pnie się po szczeblach kariery aż do fotela prezydenckiego. I to wszystko, intrygi, strzelaniny, wnikliwe analizy i zakulisowe gry, to czyta się z zapartym tchem. Parafrazując inżyniera Mamonia – gdy amerykański pisarz pisze, to coś takiego w sobie ma. Aż tu nagle docieram do fragmentu, gdy dwóch dżentelmenów z dwóch stron barykady rozmawia ze sobą prowadząc – jak zwykle – grę pozorów.

Ach, to angielskie poczucie fair play”, pomyślał Murphy. „Dlatego to my w końcu zwyciężymy, panie Ashley”.
Nie zwyciężycie”, Ashley bez trudu odgadł myśli Irlandczyka.
T. Clancy „Czas patriotów”

Nie wiem co pomyślał o mnie w tamtej chwili Tom Clancy. Ja, zamykając książkę, pomyślałem o nim: „sam jesteś dzięcioł”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz