sobota, 8 sierpnia 2015

Stary człowiek i Meksyk

Dla wytchnienia od wampirzych wynurzeń proponuję najsłynniejszą powieść Carlosa Fuentesa, czyli „Stary gringo”. Nie jest to lektura wakacyjna, lekka, łatwa i przyjemna. Jest ona gęsta znaczeniami i symbolami. I to w dodatku nieco piętrowymi. Czyli: można nie wiedzieć nic i coś z książki wyciągnąć, albo można wiedzieć dużo i znaczeń wyciągnąć zdecydowanie więcej.
    Oto garść spoilerów, które przydadzą się w lekturze tej powieści. To tylko moje, osobiste przekonanie, że warto wiedzieć, znać kilka faktów i postaci, by lektura smakowała lepiej.

Ambrose Bierce
    Stary gringo nazywa się Ambrose Bierce, ale dowiadujemy się tego dopiero na ostatnich kartach powieści. Przez cały czas konsekwentnie nazywany jest gringo (pogardliwe określenie białego człowieka), starym gringo, bądź „białym generałem” (trochę ironicznie - był majorem w armii amerykańskiej i wojskowym kartografem). Nie zdradzam tu jakichś strasznych tajemnic – autor konsekwentnie wspomina, że stary gringo był autorem opowiadania „Jeździec na niebie”, które mówi o ojcobójstwie wynikającym z prawa wojennego.
    Był pisarzem piszącym też opowiadania grozy. On wymyślił pierwszą Carcossę (druga wywodzi się od R. W. Chambersa; ta, którą znasz może z serialu „True Detectives” z HBO jest połączeniem obu) oraz boga Hastura, którego łyknął potem Lovecraft a jego akolici postawili znak równości między pasterskim bożkiem Hasturem a chambersowskim „Królem w Żółci” (którego dla odmiany możesz znać z serialu „True Detectives” HBO).
    Był też dziennikarzem w imperium William Randolpha Hearsta.
   A. Bierce zginął w czasie rewolucji meksykańskiej, nie wiadomo jak i gdzie. Legenda głosi, że został rozstrzelany na cmentarzu w Sierra Mojada w Meksyku. Tę legendę wykorzystuje C. Fuentes.

„Jeździec na niebie”
    To opowiadanie o ojcobójstwie. O wyższości decyzyjnej obowiązku wojskowego nad więzami krwi. Ale i o ojcobójstwie archetypicznym. Edypie i Zeusie. Nie, Bierce nie pisze tego wprost. To trzeba samemu dostrzec. Jak mawia profesor U. Eco: tekst jest leniwą maszyną.
    Młody Carter Druse wywodzący się z ziemiaństwa zachodniej Wirginii komunikuje ojcu, że wstępuje do armii Unii w czasie Wojny Secesyjnej. Ojciec, którego sympatie zdecydowanie lokują się po stronie Konfederatów, nie powstrzymuje go, lecz kwaśno komentuje jego wybór mówi tylko: „Cokolwiek się zdarzy, rób, co uważasz za swój obowiązek”.
    W czasie, w którym dzieje się fabuła, Carter Druse jest odpowiedzialny za ochronę pięciu pułków piechoty, które przechodzą przez niezwykle niebezpieczny odcinek, by zająć stanowiska do ataku. Odkrycie ich na tym odcinku (w dolinie o stromych zboczach i wąskich drogach wejścia i wyjścia) zakończyłoby się katastrofą. I oto Carter Druse spostrzega konfederackiego oficera, który lustruje dolinę. Musi go zabić. Strzela. Jeździec spada w przepaść na koniu, jakby wykonywał wielki skok w nieskończoność. Wojska Unii są bezpieczne. Carter Druse zabił swojego ojca.

Jeździec w Meksyku.
Mamy też i synobójstwo, czyli ojcobójstwo au rebours:

- To był dzielny człowiek, prawda? Dzielny gringo. Opowiadano mi o jego bohaterskich czynach. I został rozstrzelany od przodu, nie trafiony zza węgła jak tchórz, bo nim nie był, prawda, Tomas Arroyo?
- Tak, generale. Gringo był bardzo dzielny.
- No więc, Tomas, dobij go. Wiesz, jesteś jakby moim synem. Zrób to przyzwoicie. Wszystko trzeba robić przyzwoicie. (…)
C. Fuentes „Stary gringo”

Chwilę później, gdy Arroyo stoi przy zwłokach starego gringo, by je „dobić”, Pancho Villa wydaje rozkaz, by oddać do niego salwę...

„Obywatel Kane”
   Jeden z najlepszych filmów w historii kina, „Obywatel Kane” Orsona Wellesa jest parafrazą biografii Williama R. Hearsta. Mieli z tego powodu kłopoty: zarówno film w dystrybucji, jak i Welles jako jego twórca. Warto znać film, żeby zrozumieć to co stary gringo czuje wobec swego dawnego suwerena i w obliczu czego staje Harriet Winslow. Ale jeśli się filmu nie widziało i nie zamierza oglądać, to ważny jest jeden cytat, scena przy śniadaniu z żoną, gdy Charles Foster Kane komunikuje jej bodajże swoją decyzję o rozwodzie:

- Charles, ludzie pomyślą...
- … To co im każę!
„Obywatel Kane”
 
Gazety Hearsta jako pierwsze na taką skalę dyktowały ludziom, co mają myśleć. Dyktował ludziom co mają myśleć generał Tomas Arroyo, dlatego nie mógł znieść, że Harriet Winslow postanowiła uczyć jego ludzi.
   Moc mediów doskonale rozumie Pancho Villa:

Amerykaninowi Walshowi, który obsługiwał kamerę, obiecał:
- Niech się pan nie przejmuje, don Raul. Jeżeli pan uważa, że światło o czwartej rano nie służy pańskiemu aparacikowi, to nie szkodzi. Będziemy rozstrzeliwywali o szóstej.
C. Fuentes „Stary gringo”

Doskonale rozumie. Dlatego gdy dowiaduje się, że stary gringo został zabity przez generała Arroyo kilkoma strzałami w plecy i pochowany na pustyni, a teraz ktoś żąda wydania jego ciała i odesłania do Stanów, wie, że trzeba coś z tym fantem zrobić: każe ekshumować ciało i rozstrzeliwywuje je na cmentarzu, nocą w tajemnicy. Jest tylko on, pluton egzekucyjny i generał Arroyo. Przynajmniej na początku.
    Villa wie, ile szkody może wyrządzić martwy Amerykanin:

- Co zrobimy z ciałem generale? - zapytał dowódca plutonu.
- Wyślemy je tym, którzy się o nie upominają w Stanach Zjednoczonych. Powiemy, że zginął w walce przeciw wojskom federalnym, że go złapali i rozstrzelali.
Villa nie patrzył na Arroya, ale oznajmił, że nie zamierza przewozić zwłok Amerykanów, ponieważ to mogłoby stworzyć Wilsonowi pretekst do uznania Carranzy albo do interwencji z północy przeciwko Villi.
C. Fuentes „Stary gringo”

U C. Fuentesa zwłoki A. Bierce'a jednak trafiają do Stanów, ale nikt o tym nie wie, gdyż H. Winslow przywozi je jako zwłoki swojego ojca.
   Nie tyle kłamie, co uświadamia sobie, że stary gringo został jej przybranym ojcem.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz