poniedziałek, 12 października 2015

Konkluzja wujka Staszka #7: Crowley kontra św. Katarzyna

Ledwie rok minął od awantury o Sashę Grey na krakowskim festiwalu Unsound, a znów o tej imprezie robi się głośno i (nie)ciekawie. Chodzi o występ zespołu Current 93, który miał się odbyć w kościele św. Katarzyny.
   Jak donoszą media tu i tu, pewien bloger uznał, że zespół propaguje satanizm, gdyż w jego znaku figuruje „odwrócony pentagram”. Dla zilustrowania jak odwrócony pentagram nie wygląda zaprezentuję teraz rzeczone logo:
 
Logo zespołu Current 93, którego trzeba się najpierw mocno naszukać, bo jakoś go nie eksponują. Znalezione w końcu tu

Kuria nieco się zlękła i kazała proboszczowi wyprosić muzyków. Oni (w gruncie rzeczy sam jeden David Tibet, wokół którego cały projekt C93 się kręci), zaczął krzyczeć, że jest chrześcijaninem, że umie po koptyjsku i czytał apokryfy Nowego Testamentu w oryginale. To pięknie. Ale ten znak w tle, za krucyfiksem, to znak związany z thelemą, gałęzią... hmmm... ezoteryki, którą umyślił Aleister Crowley, a którą pan D. Tibet się tak prywatnie i zawodowo fascynuje. I nie przeszkadza mi, że pan D. Tibet w czasie, który jest mu dany, próbuje połączyć thelemę z chrześcijaństwem. Trochę przeszkadza mi, że chcieli zagrać ten koncert w kościele, ale nie będę tłumaczył się dlaczego. Natomiast bardzo przeszkadza mi obustronna ignorancja.
   Bo jeśli pan D. Tibet chce nazywać się chrześcijaninem będąc jednocześnie thelemitą, a pan K. Osiejuk chce nazywać go satanistą, mimo, że tenże jest thelemitą, to proponuję dla A. Crowleya nobla z medycyny (co z tego, że pośmiertnie), a Cthulhu na prezydenta. A co, jak nonsens, to nonsens. Po całości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz