sobota, 16 maja 2020

Babel 2.0


Kiedyś w „Małym antyporadniku życia” pióra Charlesa Dane’a przeczytałem antyporadę, która stanowiła zachętę do oszukiwania dzieci, bo z nimi to zawsze wychodzi. Ostatnimi czasy ku mojemu przerażeniu odkryłem, że powszechnie stosowana jest inna zasada: oszukuj dorosłych dodając na początku wypowiedzi sugestię, że wszystkie dotychczasowe informacje są kłamstwem, a teraz dowiedzą się prawdy – to zawsze zadziała. Innymi słowy: jeśli zaczniesz swoją wypowiedź od słów: „jesteście oszukiwani; prawda jest taka, że ...”, to możesz iść pod prąd całej medycyny zalecając terapię polegającą na wlewaniu w żyły perhydrolu (czyli roztworu nadtlenku wodoru dziesięciokrotnie bardziej stężonego niż woda utleniona) i możesz zawojować świat. Możesz mówić, że Ziemia jest płaska. Że sieci 5G powodują choroby wirusowe a za wszystkim stoi facet, który przed pandemią ostrzegał kilka lat temu.
    Co jest powodem takiego stanu rzeczy? Dlaczego ludzie zaczęli tracić rozsądek? Śmiem twierdzić, że go nie mieli, bo go nie wykształcono, a nawet starano się go demontować. I oskarżam o to system nauczania i media.
    Żyjemy w czasach zalewu informacji. Aby radzić sobie z obróbką informacji: jej klasyfikacją, interpretacją i wykorzystaniem, trzeba mieć ku temu pewien trening.
    Pomyśl o atlecie, który chce pobić aktualny rekord świata w martwym ciągu (specyficzna metoda podnoszenia ciężaru), który kilka dni temu został ustanowiony przez Hafthora Bjoernssona (501 kg). Nasz atleta musi trenować, stosować odpowiednią dietę, prowadzić określony tryb życia ograniczając używki a nie sen. Musi przygotowywać się długie lata, bo jeśli nie, to pozbawiony muskulatury, silnych stawów i nie znając prawidłowej techniki, nabawi się tylko ciężkiej kontuzji kręgosłupa lub przepukliny.
    A teraz pomyśl o tak złożonym temacie jak pandemia. O całym aparacie matematycznym, jaki stoi za modelami jej rozwoju. O wiedzy biologicznej, która stoi za zrozumieniem mechanizmów infekcji wirusowej (nawiasem mówiąc zadam zagadkę: czy wirusy są organizmami żywymi? Sprawdź, zdziwisz się!). O wiedzy medycznej, która stoi za leczeniem pacjentów walczących z infekcją. Ile z tego wiesz i rozumiesz? Każde z pytań, które zadałem dotyczy odrębnego strumienia rozwoju nauki, w obrębie których co roku bronionych jest tysiące doktoratów i nadawanych są setki profesur. Bez gruntownej, wieloletniej nauki, bez ciągłego utrzymywania umysłu w stanie gotowości i bezustannego rozwoju nie można dyskredytować tego wszystkiego.
   Wracając do analogii z martwym ciągiem. Wspomniany Islandczyk podniósł przeszło pół tony. Przeciętny entuzjasta żelaza po kilku latach podniesie 120 – 150 kg. A samozwańczy ekspert już kilkudziesięcioma kilogramami popsuje sobie kręgosłup. I potem będzie mówił, że „sport powoduje kalectwo”. Źle edukowany człowiek bez zaplecza wiedzy zalany informacjami zacznie je układać w fatalne struktury narracyjne i teorie spiskowe.
    I teraz wrócę do moich oskarżeń.
    Jeśli w czasie edukacji szkolnej nie zostanie wykształcona kultura ufania autorytetom, nie zostanie przekazany nawyk weryfikacji źródeł i określania ich wiarygodności, jeśli media nie przestaną wprowadzać zamieszania pytając celebrytów jako jedynych o kwestie, na których ci się nie znają i demontując w ten sposób całą hierarchię autorytetów, to czeka nas zapaść cywilizacji.
   Mało kto pamięta, że ruch proepidemiczny („antyszczepionkowy” jest błędną nazwą) rozwinął się przez to, że Andrew Wakefield sfałszował wyniki swoich badań naukowych. Ale celem jego skłamanych badań nie było wykazanie, że szczepionki szkodzą. On chciał zdyskredytować pewien typ produkowanych szczepionek, by móc uzyskać niszę do rozwoju swojego typu szczepionek. Przerażające jest to, że w tej chwili w Polsce jest sporo lekarzy, którzy obstają za tezami Wakefielda z artykułu, który czasopismo „Lancet” wycofało i wolałoby, żeby nigdy nie powstał, gdyż opiera się na kłamstwie wynikającym z chciwości. Nic naukowego. Ale w umysłach ludzi nie mieszczą się takie subtelności jak weryfikacja procesu badań, weryfikacja publikacji naukowych (Wakefield zataił swoje związki z koncernami farmaceutycznymi, które chciały urwać kawał rynku szczepionkowego), aktualizacja stanu rzeczy (wspomniane wycofanie artykułu z „Lancetu” w 2010 roku – chyba jedynego takiego przypadku w ich dwustuletniej historii). W umysłach ludzi rodzą się struktury mówiące o pazernej „big pharmie”, o miliarderach celowo niszczących ludzi, żeby łatwiej nimi sterować, o celowej depopulacji, o Wakefieldzie, męczenniku, który chciał nam pokazać to wszystko, ale go zniszczyli. No i po sprawie. Wskaźnik wyszczepialności poszybował w dół, a wkrótce na ulice wrócą dzieci z życiem połamanym przez polio. A już myślałem, że to moje pokolenie będzie ostatnim, które musiało oglądać smutny los swoich rówieśników dotkniętych tą chorobą (osobiście oglądałem ich w szkołach i na uczelni). Teraz, gdy jako ludzkość będziemy mieli możliwość opanowania COVID-19 za pomocą szczepionek, zdepopulują nas nie miliarderzy czy reptilianie, tylko proste umysły, które odmówią (nawet stosując przemoc) szczepień, bo ich umysły składają informacje w teorie spiskowe. Bo informacji jest zbyt dużo, a nikt nie nauczył ich jak sobie z nimi radzić. „Gadzi mózg” (najstarsza część naszego mózgu) każe układać je w komunikaty o wszechobecnym zagrożeniu, bo taka strategia jest wpisana w jego strukturę: „za dużo” = „niebezpieczeństwo, uciekaj/broń się”.
    To co stanowi teraz moralny obowiązek i wyzwanie dla szkoły i mediów to nauczanie i prowadzenie w świecie przeładowanym wiedzą. Dawniej, gdy nie było telewizji, radio było w powijakach, a gazet nie tak wiele, to szkoła była źródłem informacji. Krynicą zasilającą suche umysły. Teraz, gdy informacje leją się ze wszech stron zamieniając nasze umysły w bagna, to nie kolejnego źródła potrzebujemy, ale melioracji – technik radzenia sobie z zalewem. A media muszą skanalizować i weryfikować w swoim obszarze informacje, gdyż wypuszczając fake-newsy zaczynają zwyczajnie popadać w konflikt z przykazaniem „nie będziesz składał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Tak! Przykazanie to, które leży u źródeł penalizacji szkalowania i naruszenia wizerunku, w tej chwili jest także łamane poprzez głoszenie poglądów, które zahamują wysiłki zmierzające do opanowania pandemii. Przekazywanie błędnych informacji, które niesłusznie wzbudzą czyiś sprzeciw wobec szczepień czy innych działań, jest zwyczajnie niemoralne. A następnym krokiem jest uczynienie ich bezprawnymi. I proszę obrońców wolności słowa, by najpierw oprotestowali artykuł 212 kodeksu karnego, czyli przestępstwo zniesławienia. No bo w końcu jak można odmawiać wolności do szerzenia kłamliwych słów? (To był sarkazm – informacja dla obrońców wolności fake-newsów).
   Trochę się rozpisałem, miał być to krótki wstęp do zasadniczej myśli. Do tego, że nasza cywilizacja inscenizuje znów to, co w Biblii opisane jest w rozdziale 11 Księgi Rodzaju. To co miało mieć miejsce na równinie Szinear, gdy ludzie zaczęli budować wieżę Babel.
    Zagęszczenie bodźców, zalew informacji, rozwój techniczny, którego nie ogarnia większość ludzi (w Babel: cegła i smoła zamiast kamieni i zaprawy, u nas to obecnie 5G) spowoduje zawalenie się tego systemu pod własnym ciężarem. Biblijny autor też nie zrozumiał wydarzenia, o którym pisał. Zrzuca na Boga odpowiedzialność za efekt w postaci pomieszanych języków, nieświadomie budując upraszczającą narrację teorii spiskowej, w której jakiś Bóg jest odpowiedzialny za katastrofę, bo aktywnie przeciwdziałał ludzkim wysiłkom. Czyni tym samym Boga na swój obraz i podobieństwo. Boga, którego celem jest nie pozwolić ludziom na podskoczenie wyżej pewnego pułapu, tak jak ludzcy, małostkowi władcy nie pozwalają, by ktokolwiek ich przewyższył.
   Grawitacja powoduje, że to co na górze wywiera ciśnienie na to co na dole. To powoduje, że piasek zamienia się w piaskowiec, gips – w alabaster, a białe karły – w czarne dziury. Takie ciśnienie, które wywiera na nas wszechobecna informacja, powoduje, że nasz świat zgniata się i rozrywają struktury, które utrzymywały cywilizację. Ludzie nie radzą sobie z interpretacją, piętrzą się nie-porozumienia, które zbyt łatwo klasyfikujemy jako celowe działania. Bylejakość wywołana tempem życia odbierana jest jako celowe działanie przeciw nam, a własnych błędów nie widzimy, bo nie starcza nam czasu na refleksję nad swoim życiem.
Zbigniew Hinc "Wieża Babel - apokalipsa" (źródło)
 Wieża Babel naszego globalizującego się świata, który stworzył media i teleinformatykę „aby się nie rozproszyć po całej ziemi” (Rdz 11,4) sypie się na naszych oczach. I za prawdę powiadam Ci: nie ma w tym ingerencji Boga. Raczej widać w tym nasze od Niego odwrócenie.

Mówisz:
Uwielbiam puls tego miasta

Nie dostrzegasz
Jego agonalnej tachykardii
Wrzenie asfaltu rozkłada nas na osoby pierwsze
Ja, Ja
Dwa miliony Mnie
Skąpane w chorej, betonowej mgle.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza