piątek, 9 października 2020

Panbiblioteka, cz 1: Borges i Lasswitz

Większość z nas pamięta borgesowski koncept biblioteki Babel. Napisane w 1941 roku opowiadanie zaczyna się słowami:

Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii, z obszernymi studniami wentylacyjnymi w środku, które ogrodzone są nizutkimi balustradami. Za każdej galerii widać piętra niższe i wyższe: nieskończenie.

J. L. Borges „Biblioteka Babel”


Mamy w pierwszym zdaniu wizję nieskończonego plastra miodu wypełnionego, jak przedstawia to narrator w następnych zdaniach, regałami pełnymi książek, w których znajdują się wszystkie wariacje liter. A to z kolei oznacza, że znajdują się tam wszystkie utwory literackie jakie istniały, istnieją lub zaistnieć mogą.
   Borgesowskie źródło tego pomysłu zostało tak mocno utrwalone przez U. Eco w „Imieniu róży”, że nawet nie zadawałem sobie pytania, czy idea ta wykiełkowała przed Argentyńczykiem. Czy było coś, co zainspirowało Starego Jorge do napisania „Biblioteki Babel”.
   Aż tu czytając „Poszukiwania”, zbiorek nieco już zapoznanych esejów Argentyńczyka, natknąłem się na taki fragment:

(…) Kurd Lasswitz, przy końcu XIX wieku, zabawiał się przytłaczającą fantazją o jakiejś uniwersalnej bibliotece, która rejestrowałby wszystkie zestawienia dwudziestu kilku symboli ortograficznych, czyli to wszystko, co jest możliwe do wyrażenia, we wszystkich językach. Machina Lulia, obawa Milla i chaotyczna biblioteka Lasswitza mogą być przedmiotem kpin, ale wyolbrzymiają pewną skłonność, która jest naturalna: jest to skłonność do czynienia z metafizyki i ze sztuk rodzaju gry kombinatoryjnej.

J. L. Borges „Notatka na temat Bernarda Shaw”

Borges popełnił ten esej w 1951 roku, dekadę po napisaniu swojego opowiadania. Zastanawiałem się przez chwilę, czy on aby pana Lasswitza nie wymyślił, jak Lovecraft wyimaginował Abdula Alhazreda, autora „Necronomiconu”, a niżej podpisany – Chryzostoma z Pergamonu i jego „Chaogonię”. Ale sięgnąłem całkiem niedaleko, do naszej Biblioteki Babel, czy raczej Biblioteki Augiasza (czyli internetu) i dowiedziałem się, że pan Kurd Lasswitz był rzeczywiście dziewiętnastowiecznym nauczycielem i prekursorem niemieckiej literatury fantastycznonaukowej. Urodzony niecałą godzinę drogi od mojego obecnego miejsca zamieszkania, w Raciborzu, został absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Berlińskiego. W 1897 wydał swoją najsłynniejszą powieść - „Z dwóch planet”, która należy do nurtu fantastyki kontaktu. W 1904 napisał opowiadanie „Biblioteka uniwersalna”, które jest matematycznym rozważaniem nad konceptem biblioteki, zawierającej wszystkie możliwe kombinacje liter i znaków specjalnych. A właściwie – bo matematyka jest tu ważna – wszystkie wariacje z powtórzeniami.
   To ciekawe, że Borges ocalił dla nas myśl Lasswitza. Że gdyby nie „Biblioteka Babel”, nie pamiętalibyśmy pomysłu na nieskończoną bibliotekę, a U. Eco nie napisałby „Imienia róży” w tej formie, którą znamy – z biblioteką-labiryntem jako osią intrygi.
   Opowiadanie Borgesa stało się pochodnią odpaloną od kaganka. Sam Lasswitz nie zdobył tak szerokiego kręgu czytelników, zaś Borges bez inspiracji Lasswitzem nie napisałby swojej „Biblioteki Babel”. Dlatego wypada nam jednak zapamiętać raciborskiego nauczyciela matematyki, ojca chrzestnego niemieckiej fantastyki naukowej.
Kurd Lasswitz (źródło)

 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza